Wczoraj o barbarzynskiej 6 rano pojechalismy do Belgradu. Nalykalam sie prochow i spalam cale 3 godzinki podrozy. Polska ambasade otwieraja o 10 wiec mielismy godzinke czasu. Przed ambasada czekal jakis facet z Kosova co ma zone Polke, Wandzia co nie chciala Niemca ale wyszla za Serba:)) – swoja droga podziwiam ze twardo tam siedza. Ich syn jest pilkarzem w PL. Przed ambasada tluuuummmm jak nigdy. Bylam pod wrazeniem. Zarko odebral paszport i idziemy do ambasady UK na sasiedniej ulicy, mamy termin na 11.45. jest po 10. Ambasada tak obwarowana ze za cholere nie wiesz gdzie sie wchodzi. Dzwonimy domofonem, a tam jakis facet mowi ze wizy nie tutaj tylko na airport city…na drugim koncu miasta!!! SERB to byl, to wazne. Lecimy na ten drugi koniec miasta, ledwo znajdujemy to cudo,i znow SERB na drzwiach mnie nie slucha i wyrzuca mnie za drzwi. BalkanMonz wchodzi do srodka, i….wylatuje jak z procy po kilku minutach!!! Pytam co sie stalo?? A on- my mamy byc w ambasadzie!!! Szanowny Serb nie wysluchal nas i nie wiedzial ze jestem obywatelem EU, a takie przypadki sa zalatwiane w ambasadzie. Zaczal padac deszcz. My z jezykiem na zebach, glodni (nie bylo kiedy isc cos zjesc)lecimy znow do ambasady. jest 11.25 Do ambasady docieramy o 12….I mimo iz dzwonili z tych wiz nieszczesnych i mielsmy sie spotkac z Ianem G. oni nie moga nas przyjac bo przyszla delegacja Eurowizji Srizji. Kaza przyjsc o 14…. Wrrr. Dobra. Idziemy do naszego przyjaciela ktory mieszka bliziutko. Wypilismy litr soku, siusiu poszlismy, i jakos nam sie lepiej zrobilo:) ale nadal nie bylismy w nastroju do jedzenia:( Poszlismy tam przed 14. Wpuscili nas i mowia idzcie od razu do okienka. Pani Serbka na okienku wziela wszystkie dokumenty i mowi- ach przyszliscie na interview!! No wiec mi przed oczami stanely pytania w rodzaju kiedy panska zona ma okres i czy maz chrapie w nocy. Wziela te papierzyska i kazala zaczekac. Za 5 minut wziela BalkanM na pobranie odciskow palcow. Ja czekam az nas wezwa na ten interview a tu przychodzi moj maz wyraznie wstrzasniety i mowi- za 20 minut. Co? Bedzie wiza!!! DOSTAL OD REKI!!!!! Chwilowo na pol roku, bo to pierwsza jego wiza do UK. Ale jest multi wiec nie musi siedziec non stop w UK:)) To pierwszy taki przypadek zeby ktos bez pracy, bez stalego adresu w UK i tak szybko dostal wize:))) Oplacilo sie stracic pol dnia na pogoni za wiza.
No i wyszlo na to ze to Serbowie nam namieszali, gdyby Pan na wejsciu nas posluchal o 12 byloby po. Ale co tam. Grunt to pozytywnie zalatwiona sprawa!!! Teraz mozna sie spakowac z czystym sumieniem!!!
adresu bloga nie zmienie. Ale nazwe zmienie na Balkan Blues w Albionie, zostanie w ten sposob Balkan Blues czyli moje ego ale i zaznacze nowy poczatek.