January 22, 2009...16:10

Serbowie w Szkocji*

Jump to Comments


Kiedy przeprowadzałam się z moim serbskim mężem do Szkocji, myślałam, że Serbów nie ma w tych rejonach. Mój mąż śmiał się, że będzie pionierem serbskiej emigracji w Aberdeen. Tymczasem… Aleksandra studiuje politologię, Aljosa matematykę i fizykę, Jovana stosunki międzynarodowe. To w Aberdeen. W Edynburgu Olek (Aleksandar) mieszka z polską żoną. Są też tam trzy inne Serbki, w tym jedna z Czaczka, rodzinnej miejscowości mego męża. Dwie studiują, jedna pracuje na platformach wiertniczych.

Co łączy tych ludzi? Nikt z nich nie przyjechał z samej Serbii, poza moim mężem. Aleksandra mieszka w Norwegii, Aljosa na Wyspach Farerskich, Jovana w Kanadzie, Olek w Polsce. Nie przyjechali tu jako Serbowie ale jako obywatele Norwegii, Danii, Kanady i Polski. Czy tak naprawdę nadal są Serbami czy już tylko obywatelami pochodzenia serbskiego? Skłaniam się ku drugiej opcji. Dlaczego? Wszyscy przecież mówią po serbsku, regularnie odwiedzają rodziny w Serbii, słuchają muzyki etc. Ale coś się w nich zmienia. Niby drobiazgi, ale…Wolą herbatę niż kawę (o zgrozo, przecież nie są chorzy!), znają biegle po kilka języków i łatwiej im się wysławiać np po angielsku czy duńsku niż po serbsku. Zapominają serbskie słowa. Inaczej się odżywiają, nie palą papierosów (inne nawyki czy wysokie ceny tytoniu? Chyba jedno i drugie). Życie nabiera dla nich innych barw i zmieniają się priorytety. Będąc z wizytą u Olka zauważyłam wszędzie polskie produkty, brak kawy, ku zgrozie mego męża który dnia bez kawy nie zacznie, wystrój wnętrz inny niż te widywane w Serbii. I tak pomyślałam o ileż są inni niż my Polacy. My się izolujemy, oni się wtapiają. Jest ich mniej, to prawda, ale są wykształceni, znają języki, obchodzą slavę i Bozić ale nie są tak wyalienowani jak my. To prawda, nie mają takiego wyboru wśród ziomków, ale nie rozpaczają a na Bałkany też nie chcą wracać. Czasem żal pljeskavicy, kajmaku i warzyw. Kawę można kupić w Spice Shop (sklepy z przyprawami z całego świata), korę i ser na gibanicę również. Niestety pljeskavicy nie da się zastąpić watą z McDonalda a wspaniałych pomidorów czy papryki plastikiem z Asdy czy Tesco. Kajmak nie ma nawet substytutu.

Ambasada serbska w Belgradzie nie ma oddziałów konsularnych w Szkocji. Z Aberdeen do Londynu jest jakies 10-12 godzin jazdy. Na stronie ambasady można poczytać o eventach dla Serbów w UK ale na dobrą sprawę jak nie mieszkasz w Londynie to cię nie ma. Jest szkoła języka i kultury, chyba wciąż działa ale tylko dla wybranych, mieszkańców stolicy. Na razie sie skontaktowaliśmy z ambasadą tylko raz, w sprawie ważności paszportów. Usłyszeliśmy w odpowiedzi- nie wiemy. I jak tu być patriotą?

Pytałam się naszych znajomych o plany na przyszłość. Olek zostaje w UK. Jovana wraca do Kanady, Aljosa na Wyspy Farerskie. Aleksandra sie wacha. Żyje między Podgoricą, Oslo i Aberdeen. Ale ma dopiero 19 lat, więc nie myśli o tym za wiele. My? Mój mąż całe życie mieszkał w Serbii, nigdzie nie jeździł. Zgodził się na emigrację w mękach. Teraz ani myśli wracać na stare śmieci. I ostatnio ze zgrozą odkryłam, że pije rano herbatę!

Czasem się zastanawiam jak się zmieni wizerunek Serba emigranta gdy się „wyleją” z Serbii tak jak Polacy z Polski…

PS. Ja, podobnie jak Serbowie o których wspominam z Serbii, nie przyjechałam do Szkocji z Polski. Być może dlatego inaczej widzę środowisko Serbów Europejczyków.

*ten artykul ukaze sie w jednym magazynie w Serbii w wersji dwujezycznej:)

13 Comments


Leave a Reply