Zabojad czyli po serbsku zabar to Wloch nie Francuz!!! Zawsze mowilam, ze oni sa jacys tacy nie w ta strone i jezykowo i ogolnie! No i jak tu sensownie tlumaczyc literature piekna?? Wyjdzie pikna po prostu!!!!
Zabojad czyli po serbsku zabar to Wloch nie Francuz!!! Zawsze mowilam, ze oni sa jacys tacy nie w ta strone i jezykowo i ogolnie! No i jak tu sensownie tlumaczyc literature piekna?? Wyjdzie pikna po prostu!!!!
| gietat on Zle wiesci | |
| tain bo on Za chwile dalszy (nietypowy) c… | |
| una invitada on Za chwile dalszy (nietypowy) c… | |
| tain bo on Za chwile dalszy (nietypowy) c… | |
| wiedzma on Za chwile dalszy (nietypowy) c… |
Bo to trzeba, kochana, kreatywnie tłumaczyć. Zabojad – ten, ktory je zaby. Jezeli Wloch je zaby – to zabojad. Jezeli Polak je zaby – to zabojad, jezeli ptak je zaby – to bocian :)
jak to ci sie blogowanie znudzilo???
nie no, zartuje, kazdemu moze sie znudzic… poza tym strasznie zzera czas.
poprzedni post wstrzasajacy. chcialam napisac poprzedni wstrzas… chyba naprawde jestem wstrzasnieta. nie rozumiem takich popaprancow!
gosia- no dziekuje pani za madra podpowiedz!!!
monika- no niestety…popaprancy. a co do blogowania- to moj trzeci blog hahaha moze sie znudzic!!
Hej :)) To ja Oleńko. Piszę, że żyję, że wszystko w porządku – tylko trochę zabiegana jestem :))
A ten serbski faktycznie śmieszny… hmm włosi to zdecydowanie bardziej makaroniarze :)) Całuski.
Prosze uprzejmie. W kwestii podpowiedzi jestem niezastapiona.
Zu- milo Cie widziec!!!:)))
Gosia- :)
Ktoś wspomniał o idiotyzmach językowych?
- To moja ulubiona strawa. To rodzynki w cieście mowy.
Dlaczego Bułgarzy w geście zaprzeczają na “tak”, a potwierdzają na “nie” – to już oklepana problema. Ale przypomina mi się kolega z podstawówki, którego męczyło zagadnienie (a kolega dręczył nim polonistkę):
dlaczego słowa “deszczyk” i “nieboszczyk” zamienione są miejscami? – No, bo nieboszczykiem powinno się nazywać coś co z nieba strzyka, a deszczykiem – gościa, który umarł i leży na desce.
W wiele lat później, moja przyjaciółka jedna, ma takie powiedzonko: Ząb za ząb – rozumiem. Oko za oko – rozumiem. Ale, dlaczego dupa za pieniądze?
Kiedyś, kiedyś, słyszałem od jednego dziennikarza taki komentarz: Uniwersalny klucz ślusarski, popularnie w Polsce zwany “kluczem francuskim” istnieje także we Francji, ale pod nazwą “klucza angielskiego”, a tam spotkał się z nazywaniem go “kluczem niemieckim”, zaś w Niemczech zdaje się, funkcjonuje on, jako “klucz szwedzki”, natomiast Szwedzi kojarzą tę aparaturę z jakimś jeszcze innym narodem, który to naród już – całkiem naturalnie – stosuje nazwę “klucz polski”. Z pewnością wskutek upływu czasu pomyliłem coś w kolejności narodów, ale ogólnie wszystko się zgadza.
Idzie wiosna, podobno przyleciały już niedźwiedzie i mrówki. Na koniec “sprzedam” Państwu sposób na odróżnianie łabędzia od łabędzicy: kiedy na wodzie widzimy stadko łabędzi, bierzemy chleb i rzucamy im. Łabędzie podpływają. Jak będzie jadł, znaczy – łabędź. A jak będzie jadła – łabędzica.
Fajny, przyjemny do pisania temat. Aż zamieszczę to też na swojej stronie.
Kłania się Jazzski.
Jazzski, no i znow rozlozyles mnie na lopatki!! Czy moze raczej na czesci pierwsze… Ja uwielbiam zabawy slowem i bardzo chetnie mieszam kilka jezykow ze soba cos a la Quasimodo…. Tu w Serbii latwo o lapsusy jezykowe np jak mowie synowi idz w kurtce to Serb mysli ze powiedzialam idi u kurce znaczy idz do c.h.u.j.a w dolownym tlumaczeniu, a dla grzecznych panienek- idz w cholere. Kupka po serbsku to kapiel a kupa jedna z figur geometrycznych, dzieki ktorej moje dziecko dotalo czkawki ze smiechu na lekcji matematyki.
Dawno temu w akademiku kolega Bułgar odsłonił przede mną znaczenie bułgarskiego słowa “kur”. Widzę, że po serbsku brzmi podobnie ;-)))