Planował, że przeżyje 150 lat. Gdyby to marzenie się spełniło – jak wiele innych jego idei – Nikola Tesla dożyłby naszych czasów. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielki był jego wpływ na kształt dzisiejszej elektronicznej cywilizacji.
Największy obok Thomasa Edisona wynalazca ubiegłego wieku, Amerykanin serbskiego pochodzenia, planował, że przeżyje sto pięćdziesiąt lat. Gdyby tak się stało, umarłby nie w 1943 r., ale w 2006 r. Pogrążyłby nasz świat w żałobie, ale byłaby to – w jego mniemaniu – kraina wspaniała, zamieszkana przez podobne do społeczności pszczół narody, które ponad rywalizację przedkładają harmonijną współpracę. Tesla wierzył bowiem, że dzięki jego urządzeniom ludzie okiełznają Naturę, zapewniając sobie powszechny i bezpłatny dostęp do wiedzy i energii. Że nie będzie wojen.
Iluminacja
Tesla już od wczesnego dzieciństwa podróżował w czasie i przestrzeni. Za sprawą niezwykłej przypadłości śnił na jawie – odwiedzając fantastyczne miasta oraz kraje. W wydanym przez czasopismo “Electrical Experimenter” autobiograficznym cyklu wspomnień “My Inventions” (1919 r.) pisał: “Żyłem tam, spotykałem ludzi, nawiązywałem przyjaźnie oraz znajomości i, co wydać się może niewiarygodne, były mi one równie drogie jak te z normalnego życia”. Z podróży przywoził niezliczone projekty, które opracowywał w najdrobniejszych wręcz detalach we własnej wyobraźni i których zwykle nie przenosił na papier, ponieważ nie było już takiej potrzeby (poza tym nie znosił rysować, a jeśli już musiał, kreślił schematy małe jak znaczki pocztowe). “Nadawanie realnego kształtu surowej idei, jak to się zwykle czyni, nie jest, jak utrzymuję, niczym więcej niż stratą energii, pieniędzy i czasu” – twierdził. Za tę rzadko spotykaną umiejętność Tesla – swoją drogą cierpiący na liczne nerwice natręctw – płacił wysoką cenę. Wyostrzone do możliwości granic zmysły były źródłem udręki: dźwięk dorożki wprawiał jego ciało w drżenie, gwizdek przejeżdżającej w oddali lokomotywy sprawiał fizyczny ból, a mrugające światło miażdżyło czaszkę.
Najważniejszego odkrycia dokonał Tesla w 1882 r., kiedy to doznał, jak to opisał O’Neill, iluminacji. Cały kosmos, w swych niezliczonych wariacjach, formach i manifestacjach objawił mu się jako symfonia prądów przemiennych (najważniejszą ich nutą był prąd o częstości 60 Hz, dziś obecny w każdym z gniazdek). Oświecony w ten sposób wynalazca “zapragnął skonstruować elektryczne harmonium, wytwarzając wibracje o różnych częstościach, i miał nadzieję, że badając potem ich własności będzie w stanie zrozumieć główny motyw kosmicznej symfonii”.
Produktem ubocznym badań nad teorią elektrycznej muzyki sfer był silnik na prąd zmienny. I już ten jeden wynalazek dowodzi, że Nikola Tesla wielkim wynalazcą był, bo gdyby takie urządzenie (które służyło również jako prądnica) wymyślił ktoś inny kilkadziesiąt lat później, cywilizacja z dużo większym trudem osiągnęłaby obecny poziom rozwoju technologicznego. To Tesla w 1895 r. skierował moce wodospadów Niagary w turbiny hydroelektrowni, by następnie, dzięki generatorom prądu wielofazowego i transformatorom własnego pomysłu przesyłać energię elektryczną do odległego o 40 km miasta Buffalo. System okazał się na tyle wydajny, że z jego zasad korzystamy do dziś. Lecz Teslę należy pamiętać nie tylko z powodu mierzalnych dokonań, ale także z uwagi na plany, których nie zdołał wprowadzić w czyn – a te miał iście demiurgiczne.
Władca piorunów
Był sobą najbardziej wtedy, kiedy budził uśpione żywioły elektryczności. Na przykład pewnej lipcowej nocy 1899 r. w Colorado Springs, kiedy to zamknął obwód olbrzymiego oscylatora, który miał wprawiać Ziemię w rezonans elektryczny. Dziwna niebieskawa poświata spowiła cały obiekt. O’Neill pisał: “We wnętrzu laboratorium wszystko strzelało igłami ognia, przestrzeń wypełniła siarkowa woń ozonu i swąd trzaskających iskier, co sprawiało nieodparte wrażenie, że piekło wyrwało się spod kontroli i wdarło do budynku”. A szatańsko wręcz przystojny Nikola, ponaddwumetrowy mężczyzna (kobiety modliły się o chwilę jego uwagi), któremu izolowane gumą buty dodawały jeszcze kilka centymetrów wzrostu, stał zachwycony i patrzył, jak długie na 40 m iskry strzelają w niebo z masztu laboratorium.
Wyniki tego i innych eksperymentów utwierdziły go w przekonaniu, że “pompując” energię elektryczną do wnętrza Ziemi, wprawi ją w taki stan, iż każdy jej mieszkaniec za pomocą podręcznego aparatu będzie mógł ową energię odzyskać – w dowolnym miejscu i ilości; za darmo i bez kabla. Wielki ziemski oscylator miał także sprawić, że człowiek uzyska kontrolę nad atmosferą, a następnie przekształci pustynie w żyzne tereny rolnicze. Ponadto linie telegrafów i telefonów zostaną połączone w jedną sieć, przepowiadał Tesla. W 1905 r. pisał na łamach “Electrical World and Engineer”: “Tanie i proste urządzenie, które każdy zmieści w kieszeni, będzie odbierać wiadomości ze świata albo dowolne inne. Cała Ziemia zostanie przekształcona w jeden gigantyczny mózg”.
Tesla wymyślił globalną telekomunikacyjną wioskę w chwili, gdy jeszcze nie istniało radio (nawiasem mówiąc, jego zasady opracował przed Guglielmo Marconim). Ale jego wizja była szersza. Wynalazca dążył do “uzyskania pełnego panowania nad światem materialnym i ujarzmienia sił natury dla ludzkich potrzeb”. Jeśli tylko człowiek zdoła wykorzystać całą energię pochodzącą ze Słońca, pisał w eseju “Man’s Greatest Achievement”, “na jego życzenie stare światy znikną i pojawią się nowe, zgodne z jego planem (…) Człowiek mógłby zmieniać rozmiar planety i skierować ją na dowolną ścieżkę wiodącą przez otchłań Wszechświata. Zderzałby planety i wytwarzał gwiazdy. Mógłby inicjować i rozwijać życie w nieskończonych formach”. Paradoksalnie, niemal nadprzyrodzone moce przypisywał Tesla istocie, którą określał mianem “mięsnej maszyny”, automatycznie reagującej na zewnętrzne bodźce; “spławikowi na wzburzonych wodach Kosmosu”, który wynik banalnych procesów fizycznych zachodzących w mózgu śmie nazywać wolną wolą.
Poza czasem
Niestety, Tesla pisał niewiele, a szczegóły jego teorii i spektakularnych (lecz zwykle niepowtarzanych) eksperymentów pozostają niejasne. Nie dość tego – większość nielicznych notatek i niezliczonych wynalazków, z których zaledwie cząstkę opatentował, przepadła na zawsze podczas pożaru, który w marcu 1895 r. strawił jego nowojorskie laboratorium. Dziś nie wiadomo nawet, które istniały naprawdę, które Tesla miał dopiero w głowie i które spośród tych ostatnich były wyrazem łagodnej mitomanii konstruktora. Mgła tajemnicy otacza na przykład kieszonkowy oscylator telegeodynamiczny, “urządzenie tak potężne, że można za jego pomocą obrócić Empire State Building w stertę gruzu” (wypowiedź Tesli cytowana przez “American Mercury” w 1959 r.). Nie wszystkie wynalazki mogły spełnić pokładane w nich nadzieje, nie wchodząc w konflikt z obowiązującymi prawami fizyki.
Nie ma natomiast wątpliwości, że obdarzony zadziwiającym instynktem Tesla przewidział m.in. istnienie promieniowania kosmicznego (przypuszczenie potwierdził potem Teodor Wulf), sztucznej promieniotwórczości (przed Marią Curie-Skłodowską), mikroskopu elektronowego (zanim Ernst Ruska i Maks Knoll skonstruowali pierwszy egzemplarz) oraz – jak przystało na geniusza – jeszcze przed Wilhelmem Roentgenem wykonywał zdjęcia zwane potem rentgenowskimi. Wynalazł też świetlówkę i zbudował pierwsze urządzenia kierowane zdalnie za pośrednictwem fal radiowych. Ale naukowcem nie był. Był dzieckiem XIX w., natchnionym romantykiem, który ponad szczegóły teorii stawiał nieraz piękną metaforę. “Wszystko wskazuje na to – zwykł mawiać – że zawsze wyprzedzałem swój czas”. Ale wiek XX miał być czasem Alberta Einsteina i nieintuicyjnej fizyki kwantowej, której sens Tesla często kwestionował.
Żył samotnie, uważał bowiem, że “wynalazca ma tak intensywną naturę, tak wiele w niej dzikości, pasji, że oddając się kobiecie, musiałby zrezygnować ze wszystkiego poza nią”. Miał się wręcz za nowego Prometeusza. Nie dziwi więc, że po pożarze, który pochłonął znaczną część dorobku jego życia, postanowił skupić uwagę na jednym tylko projekcie, prowadzącym, w jego mniemaniu, do zbawienia ludzkości – czyli na bezprzewodowej transmisji informacji i energii. Projekt ten był z natury rzeczy tak czasochłonny i kosztowny (w istocie niewykonalny, ale o tym Tesla nie mógł wiedzieć), że inwestorzy, którzy jeszcze kilka lat wcześniej zabiegali o względy ekscentrycznego wynalazcy, tracili do niego cierpliwość. Ludzi małej wiary wynalazca opisał tak: “Nie zamierzam dać satysfakcji owym ograniczonym, zazdrosnym indywiduom, które próbują udaremnić me wysiłki. Nie są oni dla mnie niczym więcej, niż zarazkami jakiejś obrzydliwej choroby. Świat nie jest gotowy na mój projekt”.
Ponieważ świat nie był gotowy, Tesla odwrócił się od świata. Od czasu do czasu dostarczał pożywki mediom – a to nerwową reakcją na wieść, że miałby dzielić Nagrodę Nobla z Edisonem (konkurent miał na ten temat analogiczne zdanie i w końcu żaden z tych wielkich wynalazców jej nie dostał), a to ogłaszając rozpoczęcie prac nad straszliwą bronią o niewyjaśnionej zasadzie działania, zwaną “promieniem śmierci”, która miała zapobiec wojnom (gdyby dysponowało nią każde państwo, atak nie miałby sensu). Zaledwie procent zysków ze sprzedaży prądu z elektrowni Niagara uczyniłby go milionerem, ale on nie zadbał o swe interesy. A bez pieniędzy, i to dużych, nie był w stanie prowadzić badań na skalę współmierną do ambicji. Przez ostatnich dwadzieścia lat Tesla gasł więc, przeprowadzając się z hoteli złych do jeszcze gorszych, wciąż jednak rozmyślając o kolejnych wynalazkach. Aż pewnego dnia przyleciał gołąb i powiedział staremu człowiekowi, że praca już skończona, że może już odpocząć.
http://k.com.pl/index.php/content/view/1293/1/- z tej strony wzielam powyzszy tekst. Zdaje sie, ze byl wydrukowany w Polityce. Tesla nie byl amerykaninem serbskiego pochodzenia, byl Serbem mieszkajacym w USA, jak ja jestem Polka w Serbii:)))
pozwól że dodam , z chęci uzupełnienia
Wynalazcą prądnicy (i silnika) prądu zmiennego był może nawet większy, niż Edison, wynalazca w dziedzinie elektryczności, jakim był urodzony w Chorwacji, lecz przyznający się do narodowości serbskiej Nikola Tesla. Ciekawe, że historia tego akurat wynalazku zaczęła się od tego, że Edison obiecał Tesli 50 000 dolarów nagrody, jeśli ten doprowadzi do zwiększenia wydajności jego elektrowni o 50%. Jednak, choć Tesla z postawionego mu zadania wywiązał się znakomicie, Edison nie wypłacił mu ani centa i wyrzucił go z pracy.
Wynaleziony przez Teslę prąd zmienny szybko wygrał konkurencję z preferowanym przez Edisona prądem stałym. Wyższość prądu zmiennego dowiedziona została w 1896 r., kiedy to według pomysłu Tesli zbudowano elektrownię wodną na wodospadzie Niagara i połączono ją przewodami wysokiego napięcia z odległym o 42 km miastem Bufallo. Wytworzona w elektrowni energia przesyłana była bez większych strat, co w przypadku prądu stałego nie byłoby możliwe. Niechętny początkowo zastosowaniu prądu zmiennego Edison musiał uznać w końcu swój błąd i przestawić swoje elektrownie na nowy system.
Comment by jacek — February 4, 2008 @ 22:47
przepraszam, że zanudzam ale musze jeszcze dodać w myśl zasady że Polacy nie gęsi….
1888 r.
Chorwacki fizyk, wynalazca i konstruktor Nikola Tesla (1856-1943) otrzymał patent na nową konstrukcję silnika prądu przemiennego. Stworzył podwaliny pod nowy system zasilania silników – system wielofazowy. W tym samym roku wygłosił w Amerykańskim Stowarzyszeniu Inżynierów Elektryków odczyt “O nowym systemie silników i transformatorów prądu zmiennego”. Zapoczątkował tym prace i badania, które doprowadziły w następnych latach do tego, że walory silników prądu przemiennego zaczęły przewyższać walory silnika prądu stałego, a prąd przemienny zaczął wypierać prąd stały z powszechnego użytku.
1889 r.
Urodzony w Petersburgu w rodzinie urzędnika polskiego pochodzenia Michał Doliwo – Dobrowolski(1862 – 1919) ukończył studia w dziedzinie elektrotechniki w Niemczech i podjął prace w firmie AEG. Był gorącym zwolennikiem prądu przemiennego wielofazowego, a konkretnie – prądu trójfazowego, który jako pierwszy zademonstrował praktycznie. Udowodnił, że system trójfazowy prądu przemiennego jest najkorzystniejszy spośród systemów wielofazowych. Otrzymał patent na pierwszy trójfazowy transformator, oraz trójfazowy silnik asynchroniczny. Wiele zalet tego silnika decydowało o jego wyższości nad dotychczas stosowanymi silnikami prądu stałego jak i silnikami prądu przemiennego.
1894 r.
Podjęto decyzję w AEG w Berlinie o budowie dwóch elektrowni na Górnym Śląsku, tj. w Zaborzu i Chorzowie.
1897 r.
W miesiącu grudniu uruchomiono Elektrownię Zaborze.
1898 r.
W miesiącu maju uruchomiono Elektrownię Chorzów.
a to wszystko po to Olciu by podkreślić, że to ludzkość dokonała tego postępu a nie nacje ;)
Comment by jacek — February 4, 2008 @ 23:05
:) o rany, teraz to sie czuje ja na 3 roku na wykladzie z wiatrakow (odnawialnych zrodel energii) hyhy!
Comment by AlicjaS — February 4, 2008 @ 23:30
Hihi no Alicja, przylaczam sie!! JA MIALAM PALE Z FIZYKI!!!!!!
Comment by balkanblues — February 5, 2008 @ 08:11
Podoba mi sie ten wpis, naprawde, wreszcie cos madrego co jestem w stanie zrozumiec;P podoba mi sie ten pomysl o zapobiezeniu wojnom, jestem za
Comment by wiedzma — February 6, 2008 @ 15:58
Ja mialam piatke w LO, bo sie podobalam nauczycielowi i dobre oceny z fizy na studiach, bo mielismy superfajna doktorke, ktorej sposob tlumaczenia wyjatkowo mi odpowiadal. I choc jej nie rozumiem, to lubie fizyke. I czytuje czasem dla szpanu Resnicka&Halliday’a :)
Comment by AlicjaS — February 6, 2008 @ 20:53
Prad jest Serbski brend:
Nikola Tesla wynalazl prad.
Slobodan Milosevic wynalazl izolacje.
Comment by Moje Balkany — April 13, 2008 @ 10:48
smieszny wierszyk:))
Comment by balkanblues — April 13, 2008 @ 11:06
Тесла је наравно био Србин, али рођен сам у Хрватској :)
Ten żart z Wolnym Miloševićem dobry!
pozdrav svima!
Comment by xpictianoc — September 4, 2008 @ 20:17
trebao bi biti “ali rodjen je u Hrvatskoj ” :)
Comment by xpictianoc — September 9, 2008 @ 00:51
ha ha ha
Comment by ada — September 15, 2008 @ 18:08
Tesle obok Edisona stawiac to niesforne porownanie, oprocz krotkiej pracy Tesli u wielkiego Edionsa, ktora nawiasem mowiac bardzo gwaltonie sie zakonczla. Edison zapproponowal Tesli ze jezeli mu sie uda jeden problem natury elektrycznej rozwiazac , ktory Edison juz od bardzo dawna probowal sam rozwazac, to otrzyma od niego 50 tys. dollarow, Tesla w krotkim czasie rozwiazal z pelnym sukcesem przedstawiony problem. Edison nie dotrzymal slowa i obiecana zaplate jako zart z kwitowal. Ta cala legenda wokol Edisona o czym nas uczono jest sztucznie napompowana przez buisnes i tych co maja wplywy. Edison byl cwaniak i oszust a z jego kilku setek zgloszonych patentow to sa rzeczy bez wiekszgo znczena i 95% to jedno i to samo z malymi zmianami. Moze zarowke wymyslil ? wystarczy poszukac faktow historyznych a sie zdziwicie. On ja ulepszyl opatentwal i zrobil na monopolu pieniadze, dzisiaj i ona powoli znika z rynkow swiata, chyba jedynym wynalazkiem Edisona pozostanie na zawsze, oczywiscie historycznie na to patrzec, jego fonograf , ale i ten wynalazek juz prawie od ponad 70 lat zniknal w lamusie histori techniki i pozostal bez wiekszego wplywu na rozwoj dzisiejszych urzadzen. O Tesli nigdy sie wiele nie mowilo, on chcial udostepnic swoje genialne wynalazki dla dobra calej ludzkosci , byl juz wtedy zatroskany losami naszej cywilizacji, naszej planety, widzial co Edison i jemu podobni realizuja, umacnija monopole, mnoza fortuny i rozwijaja kontrolowany ucisk mas na siecie. Nazwisko Tesla jest od lat wytlumiane chociaz jego wynalazki spelniaja wszystkie wymogi na miano geniusza, nie bylo by bez Tesli dzisiaj takiego rozwoju elektroniki , czy komorka, comp, tv, kuchnia mikrofalowa itd. to wszedzie tam znajdziemy wynlazki od Nikoli Tesli .
Comment by neutron — July 30, 2009 @ 01:45
Milo mi iz mimo wytlumiania sa ludzie ktorzy wiedza kim byl i co zrobil. Niestety, mam wrazenie ze Serbow wszedzie sie wytlumia, byle tylko ktos nie pomyslal ze oni tez cos dobrego moga..
Comment by tain bo — July 30, 2009 @ 08:54
chcialem z tym artykulem to wyrazic , ze dla mnie Tesla jest duzo wiekszym wynalazca anizeli Edison, nie omieszkam twierdzic ze prawdopodobnie jeden z najwiekszych na przestrzeni ostatnich minionych 100 lat, Edisona jezeli glebiej z analizowac jego paenty, to raczej jako pionek wynalazca da sie zakwalifikowac, przy zarowce to chyba tylko ten gwint wymyslil a i to nie jest calkiem pewene bo tego rodzaju gwinty byly juz w sredniowieczu znane.
Comment by neutron — July 30, 2009 @ 15:27
TAK NA DOBRA SPRAWE TO I EINSTEIN MA PRZECHLAPANE BO JEGO TEORIE TO TEORIE JEGO SERBSKIEJ ZONY DE FACTO KTORA BYLA O NIEBO LEPSZYM NAUKOWCEM NIZ ON A Z “MILOSCI” ZDEGRADOWALA SIE DO ROLI POMIATANEJ ZONY I MATKI. eCH CI naukowcy…..
Comment by balkanblues — July 30, 2009 @ 17:54