Serbowie, a zawlaszcza Serbki lubia pozory. W tym mi troche przypominaja zawsze wyszczerzonych Amerykanow pytajacych What’s up i nie czekajacych na odpowiedz. W domach syf i malaria, bieda piszczy po katach….ale jak taka idzie sie przejsc glownym deptakiem nalozy swoja maske- pol kilo kosmetykow z czasow Marszalka (ach, co to bylo za zycie!!! Palce lizac…), imitacje kostiumu Chanel kupiona na rynku za 1000 dinarow (50 zl), wezmie ze soba albo meza w dresach albo kolezanki w podobnych kostiumach i pzrejdzie 30 razy deptakiem w te i we wte. Byle ja widzieli, byle widzieli jej maske. Ale wszystko to na nic, zebow nadal nie ma…